|
SONDAŻ
Czy lubisz nieść pomoc dzieciom?
|
|
|
Poniedziałek, 9 Listopada 2009
Lekarstwa dla Iwonki
Iwona to czternastoletnia dziewczynka z miejscowości Krysowice na Ukrainie, w obwodzie lwowskim. W 2004 roku lekarze we Lwowie zdiagnozowali u niej padaczkę. Od tego momentu dziewczynka jest leczona farmakologicznie. Aby terapia dawała właściwe efekty lekarstwa muszą być przyjmowane regularnie.
 | |
| |
Fot. Archiwum
|
Niestety w zeszłym roku ukraińskie ministerstwo zdrowia zlikwidowało refundacje na lekarstwo, które musi przyjmować Iwonka. To spowodowało, że rodzice muszą wykupywać lek za 100 procent ceny. Ponieważ leku nie produkuje się na Ukrainie, jego koszt równa się miesięcznym zarobkom mamy Iwonki, pracującej jako bibliotekarka. Wysoka cena uniemożliwia rodzinie jego wykupywanie. Dlatego też już przekazaliśmy zapas leków na pół roku i zamierzamy w przyszłości kontynuować pomoc Iwonie i jej rodzinie.
W podzięce za przekazane lekarstwa i wsparcie udzielone Iwonce otrzymaliśmy piękny list z wyrazami wdzięczności, który transkrybowaliśmy i umieściliśmy poniżej.
"Szanowne Stowarzyszenie Expatria!
Z wielką wdzięcznością w sercu pisze do Państwa ten list. Bardzo przeżywam czy mogę w tych słowach wyrazić to, co bym chciała wam powiedzieć. A powiem wam krótko... Bóg wam zapłać za wasze czułe serca na ludzką biedę, za to że jesteście. Dzięki wam, dzięki waszej fundacji powraca do zdrowia wiele, wiele ludzi. Dzięki wam będzie zdrowa i nasza córka Iwonka, bo ma odpowiednie leki. Dziś boję się nawet pomyśleć o tym co by to było, jeśli by nie wy drogie dobrodzieje z Polski. Ani nam rodzicom, ani całej naszej rodzinie nie stać by było kupować na okrągło te leki, bo są u nas bardzo drogie. Nie mamy pomocy znikąd, chyba tylko od sióstr zakonnych, które bardzo dobrze znają naszą sytuację. Dziś jestem dumna z tego, że ja jestem i cała moja rodzina Polakami.
Nasza rodzina składa się z sześciu osób. Mąż Adam, ja i czwórka dzieci. Starszy syn Wiktor wybrał sobie drogę najpięknięjszą, jest dziś studentem czwartego kursu wyższego Seminarium Duchownego we Lwowie. Jest to nasza radość i nasza pociecha, jest bardzo dobrym synem. Drugi syn Andrzej pracuje, mamy jeszcze małego Pawełka (siedem lat).
Obiecujemy o was pamiętać i w naszych modlitwach. Jeszcze raz Wam dziękujemy za wasze trudy, poświęcenia. Niech Dobry Bóg Wam wynagrodzi stokrotnie.
Lucyna z rodziną"
Źródło: "Expatria.pl"
|
|
Nie ponosimy odpowiedzialności za treść komentarzy
|